pożar
„Pożar”
dziś z siostrą bawimy się w ofiary pożaru
leżymy, skwierczymy, wokół bajzel
tak się cieszę, że palą się te wszystkie skarpetki,
których nie lubię
wyobrażam sobie nowe, kolorowe w paski
albo zielone, włochate
oczy tlących się lalek wypstrykują ze stopionych główek
jak popcorn
na podłogę leje się firanka
przez dym nadaje tylko niezgaszony telewizor i kawałek słońca
jak fakir leżę na czarnych kolcach stopionego dywanu
dlaczego się nie poruszasz? pyta siostra
dlaczego nie możesz rzucić zaklęcia byśmy stąd odlecieli
prosto w noc przez pęknięte okno?
………………
(Chyba wszyscy widzieli zawistną Zoe, na tle płonącego domu. Okazuje się, że zdjęcie nie było wykonane na zamówienie, a zostało zrobione w naturalnej scenerii. Ojciec dziewczynki Dave Roth, który z zawodu jest fotografem wykonał je w czasie pożaru własnego domu.)



Z tego całego wpisu to najciekawsze jest jednak zdjęcie. Ale tematyka poruszona ciekawa. Na moje to nawiązujesz do tej (nieuniknionej?) ucieczki, która niby jest motorem ewolucji. A może nieszczęśliwe dzieciństwo lub chęć stworzenia czegoś uniwersalnego?
Nie jeden z nas chce od czegoś uciec lub spalić ‘skarpetki’. Nic innego jak chęć wyparcia się czegoś z naszej świadomości. Świadczy o tym choćby zabawa ‘w ofiary pożaru’. W zabawie przenosimy się do wyimaginowanego świata, świata w którym my decydujemy co się dzieję.
No i ostatnie wersy… czego się boisz biały króliczku? Który wilk tak bardzo cię przeraża?
Senny ten pożar, powinieneś podgonić :)
Świetny kawałek. Skarpetki, oczy lalek i firanki bezcenne. Oby tak dalej!
@ od siebie
mnie też urzekło zdjęcie Zoe ;)
@ Margo
to dlatego, że przebywam ostatnio w krainie snu
@ Dr Sonnelus
już czas na wiosenne wybudzenie
Zdjęcie Zoe widziałam już w różnych kompozycjach ale zestawione z popełnionym bezwstydnie przez Ciebie tekstem komponuje się w niemal destrukcyjnie idealną całość :)
Jeśli będzie dziewczynka dam jej na imię Zoe, takie oczy na bank będzie miała po tacie.
A jeśli będzie chłopiec to też go nazwiesz Zoe, ale to już nie pytam dlaczego :P