ślady

obraz: June Culver

„Ślady’

Z samego rana wymażę ślady,
zanim wstaną i będą oglądać,
przechodzić po domu zarzucając ogonami

ukryje obecności,
okazje do wodzenia palcem po stole,
do fantazyjnych pozycji dłoni

może pustka zwabi cię byś tu przyszła,
celowo ominęła 13-tkę,
wepchnięta przez idiotyczne sploty rąk
na sztywno wyćwiczone w autobusie.

Po drodze, złe spojrzenie podejrzewa każdego
o wymyślanie tych męczarni.
Nie uwierzysz chyba że biorą się z ciebie?

Przyglądając się roztrzaskiwaniu połówek,
podciągasz rajstopy chwiejąc się
na krawężniku wczorajszego wieczora.
Szklane części, które nigdy cię nie budowały.

Kończysz ze sobą wielokrotnie
przerdzewiałą uwerturą bramy, a jednak
jesteś
wchodzisz niekompletna.

Obserwując wszystko z tyłu dnia poprzedniego
zamierzam wymazać dźwięki.
Jutro. Potem czas na ślady.

Te futrzaste dranie muszą chyba wchodzić
przez kuchenne okno.

Leave A Comment