na głowie

Fernando Mastrangelo

„na głowie”

posypuje się wszystko z głowy na palce,
gdyby to wiatr, można by zrozumieć,
lecz tu oglądać nie ma co,
tam też nic nie widać.
To nawet na tych palcach rozpuszcza się
w tańcu,
tak jak wtedy gdy zapominam o wszystkim,
kiedy patrzę przez firankę,
przez tą falowaną chwilę nic nie mogę wiedzieć,
nic nie trafia do mnie poza światłem,
tak jak do tego na palcach nic nie trafia,
nawet wzrok.
Ale skąd on wziął się na głowie?
skoro ona gorąca, od powietrza lżejszą
niebo przecina smugą?
gdy nawet na chwilę nie staje na baczności
marmuru muzealnym gestem,
gdy zawsze nie ma jej nigdzie, a staje się tylko odpowiedzią
na pytanie bytu w tej jedynej tylko chwili,
by zniknąć jak plamka w mgnieniu oka, rozpuścić się
jak rozpalona kometa w kobiecych układach gwiazd.
Jak więc do ciężkiej cholery może się na takiej głowie osadzić
patyna starości?

Comments
3 Responses to “na głowie”
  1. Margarithes pisze:

    I to wszystko się mieści w tej czarnej dziurze? To ja tak chcę :)

  2. nocny pisze:

    z tym może być problem :)
    czarna dziura zmierza do punktu, który matematycznie nie ma wymiaru ani masy, więc nie jest zdolny niczego pomieścić (mimo, że początkowa masa czarnych dziur bywa zbliżona do masy średniej galaktyki)
    Można powiedzieć że finalnie pozbywając się zawartości dziura realizuje naturę Buddy jedzącego piątkowego hod-doga.
    Ale Twoje chcenie pomieści :P

  3. Margarithes pisze:

    Ufff, to mnie uspokoiłeś :)

Leave A Comment