mięso

dr vonnegut, gdy chce książkę i nie ma tematu, bierze poprzednią, mówi be, zgniła marylin i pisze samokrytykę, trzęsienie czasu 2. książkę o tym, że trzęsienie czasu 1 było be jak zgniła marylin. musi powstać trzęsienie czasu 3, które będzie godne jak santiago. dobre mięso z santiago po przejściach. zamputowana zgniła marylin i wszystkie jej zdrowe zęby. filet wydarty z paszczy rekina przemiału publicznego.

marylin była rybą z innej złej książki. ryba, rybołówstwo, cud, brak cudu, cudzołóstwo, brak ryby. kolej natury, wbrew której stary, pod prąd której ryba, a która morzem stoi. następuje ścieranie w żywiole substancji pozornie łagodzącej tarcie, w rzeczywistości przerabiającej piach na szkło, szkło na pył, pył na glebę, glebę na celulozę itd. przemiał materii naturalny. tak wygląda gnijący papier z myślą gwałconą 40 nocy. nie przymierzając jak (mogłaby) szeherezada od pasa w dół.
tak więc zarówno ratowanie zdrowego mięsa, jak i pozwalanie na strawienie nerki gangreną nogi jest tym samym gwałtem na materi/-ale. przemiałem. popchnięciem do pisania może być wieczna operacja za zgniłej rybie. przebieranie trupa. by tego uniknąć, należy od dziecka nie lubić ćwiartować mięsa.

Comments
2 Responses to “mięso”
  1. nocny pisze:

    od dziecka tego nie lubiłem

  2. Margarithes pisze:

    Już wiem jak będę myślała o rybach – zgnile :)

Leave A Comment